Wczoraj minęło już pięć lat od odejścia wybitnego polskiego muzyka, kompozytora i wokalisty - ś.p. Tadeusza Nalepy. Na scenie obecny już od połowy lat 60. wpierw z zespołem Blackout, pod koniec dekady przemianowanym na Breakout z inicjatywy samego Franciszka Walickiego. To właśnie "Na drugim brzegu tęczy" Breakoutu (1969) uznane zostało za pierwszy polski album rockowy z prawdziwego zdarzenia, inspirowany Hendrixem, Led Zeppelin ale także blues-rockiem spod znaku The Bluesbreakers. I to właśnie tym ostatnim tropem podążył zespoł, w 1971 wydając uznawany za najlewiększe dokonanie formacji "Blues" ze słynnymi "Kiedy byłem małym chłopcem" i "Oni zaraz przyjdą tu".  Zespół ,z wieloma sukcesami przetrwał aż do początku lat 80, mimo iż od początku bojkotowany przez media PRL za "zachodni" styl, wyróżnający się na tle uładzonego, swojsko-socjalistycznego big beatu. Sposób organizacji pracy Nalepy często porównywany był do działania Milesa Davisa - dobierającego sobie zawsze świetnych instrumentalistów ale i pracowitego oraz wymagającego. Skład a nawet styl zespołu, w drugiej połowie lat 70. inspirowany nawet jazz-rockiem czy funkiem,  zmieniał się wielokrotnie ale spoiwem był zawsze Nalepa. Na większości płyt Breakoutu udzielała się również jego pierwsza żona, utalentowana wokalistka, obdarzona szczególną wrażliwością Mira Kubasińska. Nie byłoby także Breakoutu w takim kształcie bez  Bogdana Loebla - poety i autora tekstów zespołu, mających niebagatelny wpływ na jego charakter. Od lat 80.  Tadeusz Nalepa kontynuował karierę pod własnym nazwiskiem , czasem jako Nalepa-Breakout, pozosostając wierny swojemu bluesowi i stylowi wypracowanemu na najbardziej znanych dokonanich Breakoutu, nadal wsółpracując z wieloma wybitnymi muzykami. Aktywny niemal do końca ( w 2005 roku ukazało się jeszcze rocznicowe wydawnictwo DVD), po ciężkiej chorobie zmarł 4.03.2007 roku. Świat muzyki  poniośł wielkąstratę porównywalną chyba tylko z przedwczesnym odejściem takich postaci jak Czesław Niemen czy Maek Grechuta. Warto pamiętać o dorobku wybitnych artystów, szczególnie w obecnych czasach, gdy na horyzoncie nie widać nowych talentów  bądź giną one w zalewie kiczu współczesnej pop kultury. A stwierdzenie, iż to co najlepsze w muzyce już było, wydaje się coraz bardziej aktualne...

http://www.youtube.com/watch?v=moE-s3tJWyI&feature=related

 

http://www.youtube.com/watch?v=OMyrPgZ2guY

 

http://www.youtube.com/watch?v=C55xt95sTXY

 

http://www.youtube.com/watch?v=5GZLDvQC08I

 

http://www.youtube.com/watch?v=m5ma-2ipqm4